
Podobno US przeżywają dziś prawdziwe oblężenie, wszyscy chcą brać ślub 07.07.07...
No data ładna, ale szczęście to i tak zależy od tego, czy dwoje ludzi umie i chce się dogadać ;)
Nawet jak się pobiorą w piątek 13 i na dodatek w czasie burzy :)
A nasze maleństwo ma konkurencję :) jak startowaliśmy w marcu, to ciocia Dorotka powiedziała, że oni się wezmą za robotę na wiosnę :)
no i kolejna dzidzia z pierwszego cyklu starań właśnie się zameldowała w postaci dwóch kreseczek-podobno efekt nocy poślubnej :) no to GRATULUJEMY i czekamy na konkurencyjny brzuszek :)
Bo nasz już coraz bardziej widać :) i plumka sobie :)
Czekam tylko kiedy zacznie kopać wyraźnie, a nie tylko jakieś przelewanka i przesuwanka pod mamusinym tłuszczykiem :)
Jeszcze tydzień i jeden dzień do powrotu tatusia!!! Ale się zdziwi jacy my już grubi jesteśmy :)
I wzięło mnie na różowe ciuszki ciążowe-mam już spodnie, bliźniaczek sweterkowy i bluzę... chyba chcę zaczarować, żeby małe było dziewuszką... a i tak przeczuwam faceta kolejnego w tym, domu ;)
Rano starszy braciszek pojechał na obóz...mam tylko nadzieję, że nie zaszaleje za bardzo półtora tygodnia po wyjściu ze szpitala...już mam dość szpitalnych przygód...