... nam się ostatnio z mamą nie zgrywają....
ja chcę biegać-mama chciałaby usiąść na chwilkę
ja chcę wspinać się na zjeżdżalnię (od drugiej strony) - mama próbuje mnie namówić na jakieś babki z piasku dla maluchów
ja chcę sprawdzić, co jest w najdalszym kacie parku-mama zdecydowanie nie chce mnie wypuścić z placu zabaw....
wkraczamy w erę negocjacji ??
póki co wyglądają one tak, że mama coś tam próbuje mi tłumaczyć, a ja robię niewzruszenie swoje lub też, gdy mi to uniemożliwia, oznajmiam głośno, dobitnie i w stylu nie pozostawiającym żadnych wątpliwości swoje z tego faktu niezadowolenie... zobaczymy, kto ma mocniejsze argumenty....
namieszało mi się też ostatnio ze spankiem :(
w dzień walczę zawzięcie ze snem i próbami doprowadzenia mnie do pozycji horyzontalnej, aż padnę sromotnie na mamy kolanach, foteliku do karmienia, pralce podczas przebierania czy też na dywanie... w wózku nawet wtedy, kiedy oczy mam już zamknięte a głowa nie chce się utrzymywać we względnym pionie, próba opuszczenia oparcia powoduje gwałtowny protest i najczęściej - pobudkę... aż zasnę na całkowity amen ;) i uda się mamie po cichutku jednak mnie położyć...
wieczorem też nie jestem zadowolony z faktu zbliżania się do łóżeczka i nigdy nie omieszkam wszystkich o tym powiadomić
jedzenie również stało się rozrywkowe-podniosłem bunt na "normalne" obiady i życzę sobie wszystkiego rozdrobnionego jak za starych, dobrych czasów
mama zagląda mi w ząbki prorokując, że tam leży przyczyna tych ostatnich kłopotów-ale póki co sukcesów ani żadnych nawet ich oznak-nie zakonotowała
moja siostrzyczka (no 99 procentowa siostrzyczka) rośnie sobie razem z mamusinym brzuszkiem i czasem sobie w nim kopie :)
a ja lubię przytulać się do brzuszka i coś tam sobie do niego mruczeć... mama mówi, że nie zdaję sobie sprawy, że w środku jest dzidziuś-ale co ona tam wie :) jakoś sobie młodsze rodzeństwo wychować trzeba-im wcześniej tym lepiej... :)